Wywiad: The Quakes
Data dodania: 26-09-2007

<< wróc do spisu

Ekskluzywny wywiad, specjalnie dla www.psychobilly.boo.pl, z założycielem i wokalistą, legendarnego, pierwszego w USA zespołu psychobilly – The Quakes – Paulem Romanem.
Pytania zadawali: Kostek i Wrzosek, tłumaczenie: Siva.

www.psychobilly.boo.pl - Czy zgadzacie się z opinią, iż jesteście "pierwszym zespołem psychobilly z prawdziwego zdarzenia z USA"? Czy rzeczywiście przecieraliście całkiem nowe szlaki, czy może były wcześniej w USA jakieś zespoły, które grały "czyste" psycho przed Wami, ale nie zdobyły większego rozgłosu, a dopiero Wam udało się zdobyć większą popularność?

Paul Roman - Tak, byliśmy absolutnie pierwszą kapelą w USA grającą psychobilly. W tamtym czasie nie było innych zespołów grających w takim stylu. Nie było nawet zbyt wielu kapel grających rockabilly. Kiedy mieszkaliśmy w Londynie bywaliśmy w biurze Nervous Records i słuchaliśmy taśm demo nadesłanych przez amerykańskie zespoły i nie było tam psychobilly. Jako the Quakes zaczęliśmy grać w 1986 roku, ale psychobilly graliśmy już we wcześniejszych projektach. Byliśmy pierwsi, nie ma to dla mnie większego znaczenia, ale fakt jest faktem.

- Okładka waszego debiutanckiego albumu była wzorowana na debiucie Stray Cats. Trudno jednak powiedzieć, aby muzyka którą wtedy graliście była powielaniem wzorców stworzonych przez S.C. Rozumiem zatem, że chodziło raczej o oddanie pewnego hołdu Setzerowi i spółce. Gdybyście mieli dzisiaj powtórzyć podobny zabieg, to okładkę jakiego zespołu zdecydowalibyście się przerobić do swoich potrzeb? Czy na przestrzeni tych lat pojawił się jakiś zespół, który zrobił na Was takie wrażenie, że zdecydowalibyście się oddać mu podobny hołd? A może raczej spodziewalibyście się, ze to okładki waszych płyt (jako klasyków), będą przerabiane przez młodsze zespoły?

- Zrobiliśmy tak, bo musieliśmy zrobić to samo co Stray Cats – przenieść się do Londynu, żeby zostać zauważonym . Inspirowaliśmy się nimi na samym początku. To był taki trick, żeby zwrócono na nas uwagę i zadział :-) Nie wiem, czy zrobiłbym to jeszcze raz, ale w tamtym czasie okazało się to najlepszym pomysłem.

- W stosunku do Stray Cats, którymi (jak rozumiem) się inspirowaliście, wasza muzyka była znacznie brutalniejsza i ostrzejsza. Wyraźnie słychać w niej dużo punkrocka. Czy przed założeniem The Quakes udzielaliście się jakoś na scenie punkowej, czy od razu przyszliście na świat z quiffami na głowie?

- To, że staliśmy się kapelą psychobilly, to był przypadek. Najpierw próbowaliśmy grać jak Stray Cats, Polecats, Rockats, Dave Philips itd., ale nie, nie graliśmy zbyt dobrze na naszych instrumentach I niewielu ludzi przychodziło nas oglądać. Nosiliśmy jasne bufiaste spodnie, koszule do gry w kręgle, creepery, postawione włosy i makijaż. W tym czasie w Buffalo była duża scena hardcore’owo – punkowa i te dzieciaki lubiły nasze szybkie kawałki. Z naszej frustracji zaczęliśmy grać bardzo szybko i agresywnie, nosić plamiaki i glany. Piosenka „Psychobilly Jekyll & Mr. Hyde” była zainspirowana utworem "Institutionalized" Suicidal Tendencies: wolna część – szybka część. Takie granie bardzo podobało się dzieciakom. Nigdy nie widzieliśmy żadnej kapeli psychobilly, dopóki nie przenieśliśmy się do Londyny, ale trochę wiedzieliśmy o tamtejszej scenie.

- W tym roku ukazała się reedycja płyty “Quiff Rock” z bonusami. Dlaczego zdecydowaliście się wydać ponownie starą płytę i dlaczego akurat tę?

- Tak, została wydana w moim wydawnictwie Orrexx Records. Wykupiłem prawa do tej płyty od Tombstone Records kilka lat temu. Nie chciałem wznawiać jej tak po prostu, dlatego właśnie dodałem 8 kawałków ekstra i inne opakowanie z rozszerzoną wkładką. Marzę żeby odzyskać moje nagrania z Nervous, ale Roy nie jest zainteresowany tym żeby mi je odsprzedać.

- Wasza ostatnia płyta "Psyops" ukazała się dwa lata temu. Pomiędzy nią, a "Last of the Human Beings" były cztery lata przerwy, natomiast po wydaniu "Quiff rock" "zamilkliście" na prawie 6 lat. Jak długo przyjdzie nam czekać na kolejny album? Czy może już nad czymś nowym pracujecie czy na razie o tym nie myślicie?

- Po ukazaniu się Quiff Rock w połowie lat 90 – tych, niezbyt wiele działo się na scenie psychobilly. Była prawie martwa. Tutaj w USA nie było sceny, a my graliśmy na kilku festiwalach rocznie w Europie I to wszystko. Przeniosłem się z Buffalo do Phoenix w Arizonie, bo nic się nie działo. Gdy ruszyło Hellcat Records, zaczęło się coś dziać w USA i byłem gotowy zacząć grać i zdecydowałem ruszyć z własnym wydawnictwem (w tym czasie Rob Peltier, długoletni basista The Quakes, grał na kontrabasie na pierwszej płycie Tiger Army). W większości przypadków nie wystarcza pieniędzy na nagranie nowych płyt, mimo, że mam napisanych mnóstwo kawałków.

- Klingonzi występowali w pieluchach, Fenech smarował się krwią, a Sparky nakłada na gębę 10 kilo charakteryzacji. Dlaczego Wy podczas koncertów nie sięgacie po takie „spektakularne" środki?

- Nie użył bym określenia “spektakularny” :-) Traktuję tę muzykę poważnie. Być może zbyt serio, nie chciałbym nigdy wydać się śmieszny, a tak właśnie odbierane są takie rzeczy przez ludzi spoza sceny. Myślę, że psychobilly jest ważnym nurtem muzycznym i chciałbym aby zyskało popularność, która będzie oparta na swym brzmieniu, a nie na scenicznych trikach. Pamiętam, że jako dziecko nienawidziłem Kiss, ponieważ czułem, że są sztuczni i jest to tylko taka gra. Wszystkie dzieciaki gadały jak plują krwią i ogniem... a co z muzyką? :-)

- Paul, Twój ojciec był z pochodzenia Polakiem. Czy byłeś kiedyś w naszym kraju? Umiesz mówić w naszym języku, czy też Polska jest Ci zupełnie obca?

- Nigdy nie byłem w Polsce, to będzie pierwszy raz I naprawdę nie mogę się doczekać. Mój ojciec zmarł gdy miałem 10 lat. Pochodził z okolic Łodzi. Podczas 2 wojny światowej został siłą wcielony do armii niemieckiej. Poddał się Kanadyjczykom podczas walk w Normandii i został zabrany do Szkocji, gdzie dołączył do polskiej armii. Moja ciocia także została wywieziona do Niemiec na roboty. Po wojnie mój ojciec bał się wrócić do Polski ze względu na komunistów. Odwiedził Polskę w 1975 roku, ale przed tą wizytą uzyskał obywatelstwo amerykańskie – ze strachu, że inaczej nie pozwolą mu wrócić do Stanów. Nie znam języka polskiego, jedynie kilka słów, ale jadaliśmy mnóstwo tradycyjnych polskich potraw :-). W Buffalo, była i jest duża społeczność polska.

- Czy znasz jakieś polskie kapele psychobilly lub w ogóle jakieś polskie kapele?

- Słuchałem on line Komet – lubię ich kawałek "Sleepless nights" – brzmi jak wolna wersja "You're Dead" :-)

- Od kilku lat Wasz skład się często zmienia. Na początku tego roku szukaliście perkusisty. Czy możesz powiedzieć w jakim składzie teraz gracie i czym są spowodowane te częste roszady?

- Jest tak wiele zmian w składzie, ponieważ jest niewielu kolesi, którzy mają czas wziąć miesiąc wolnego w pracy lub od swojej żony etc, aby wyjechać w trasę, a później wrócić do domu bez pieniędzy ;-). To ciężka praca , a wynagrodzenie małe .Robisz to, bo to kochasz. Skład na tą trasę to: Mike Minnick na perkusji i Kenny Hill na kontrabasie. Było naprawdę ciężko utrzymać istnienie The Quakes przez ostatnie 5 lat. Żaden z gości z mojej kapeli nie mieszka w moim mieście więc jest mnóstwo jeżdżenia, żeby spotkać się na próbach. Nareszcie w tym roku chłopaki mieszkają w USA. Wcześniej współpracowałem z ludźmi z Finlandii.

- Czy możesz powiedzieć jak doszło do stworzenia Waszego wydawnictwa Orrexx Records? Czy zamierzacie wydawać jakieś inne zespoły, czy jest to tylko projekt, który powstał dla wydawania płyt The Quakes?

- Prowadzenie tego wydawnictwa to mnóstwo roboty, ale jest tego warte, bo kontroluję wszystko – muzykę, okładki, wszystko. Nie planuję wydawania żadnych innych kapel. To za dużo pracy , a po za tym wydanie płyty CD jest bardzo kosztowne.

- W 2004 roku grałeś w projekcie o nazwie The Paul Roman 3, graliście tylko piosenki The Quakes, czy również własne utwory? Czy pozostał po tym projekcie jakiś nagrany materiał? Jak doszło do powstania tego projektu?

- Ten project powołałem do życia, gdy mieszkałem w Helsinkach – chciałem grać koncerty, ale nie chciałem nazywać tego “The Quakes”, mimo iż graliśmy kawałki The Quakes. Realizowalismy mnóstwo nowych utworów, które trafiły na album Psyops. Z tymi chłopakami nie nagrałem niczego, to był tylko projekt na trasę koncertową.

- Przed The Quakes grałeś w kapeli The Quiffs, czy nagraliście jakieś płyty i czy można je jakoś zdobyć?

- Nie – robiliśmy jakieś nagrania, ale były na prawdę kiepskie. The Quiffs istnieli tylko około 9 miesięcy.

- Czy chciałbyś przekazać coś polskim fanom przed waszym koncertem w listopadzie?

- Chciałem powiedzieć, że jestem naprawdę szczęśliwy mając możliwość zagrania w Polsce. Słyszałem od innych zespołów, że polscy fani są naprawdę super :-) Do zobaczenia wkrótce!

Paul Roman & The Quakes -photo by David Lluch, Diana Price

br-design